Zimy żal
(sł. J. Przybora, muz. J. Wasowski)


Wiosna, wiosna już w powietrzu
Człowiek ptak i kwiat ją przeczuł
Ile do niej jeszcze dób
Liczą usta, pąk i dziób
A ja wcale nie w zapale
I z zachwytem się nie palę
Bo im starsza jestem czym
Tym bardziej szkoda zim

Zima trudna, zima brudna, zima nudna, żaden bal
Zima ziębi, zima gnębi, ale zimy, zimy żal
Zima mrozi, zima grozi, nie dowozi, w zaspach tkwi
Ale mimo zmartwień z zimą, żal tej zimy, zimy mi

Mało co mnie bawi w zimie
Ani zamieć, ani wymieć
A w zakresie łyżew, nart
Mi nie dopisuje hart
Kiedy mróz na rtęć napiera
I wypiera niżej zera
Już cholera trzęsie mnie
A przecież myślę że:

Zima trudna, zima brudna, zima nudna, żaden bal
Zima ziębi, zima gnębi, ale zimy, zimy żal

Skąd po zimie moje żale,
Nie szaleję w karnawale
Czemu żegnam w moll nie w dur
Nienajlepszą z roku pór
Może to mnie właśnie smuci
Że ta sama już nie wróci
Że z szelestem zdartych dat
odpłynął życia szmat

Życie trudne, życie żmudne, życie nudne, żaden bal
Życie ziębi, życie gnębi, ale życia, życia żal
Życie mrozi, życie grozi, nie dowozi, w zaspach tkwi
Lecz choć tycia radość z życia, żal jest życia, życia mi
Żal jest życia, życia mi…