Szpetni czterdziestoletni
(sł. A. Osiecka, muz. S. Krajewski)


W taki wieczór ani zimny, ani letni
Po ulicach, po zaułkach i po placach
Spacerują sobie szpetni
Spacerują sobie szpetni, czterdziestoletni po swoich pracach
Każdy dawno rozwiedziony, idzie mocno zamyślony
Niczym wdowiec po ideach i po babach
Co pomyśli, to wymyśli
Potem jeszcze mu się przyśni
Bo to taka jest, widzicie, smutna sprawa

Odczuwamy trochę zgagi po tym życiu
Po tym życiu, po przepiciu itp.
Odczuwamy trochę kaca, że co było to nie wraca
Jak ten kochaś, który zginął w sinej mgle

Odczuwamy trochę żalu, że tak wcześnie jest po balu
Chociaż noga się do tańca jeszcze rwie
Chce się tańczyć, chce się walczyć
A tu nagle: Panie Starszy
Zamykamy, zamykamy
Tak czy nie?

Powtarzamy bałamutnie, że bywało jeszcze smutniej
wychylamy pięćdziesiątkę, albo dwie
Zazdrościmy młodszym siostrom
Cytujemy coś z po prostu
Chcemy prawdy, tylko prawdy itp.
Czasem kogoś ktoś spotyka, siwa chandra nagle znika
Ktoś ubiera się w kolczyki z naszych łez
Chwilę jest się w siódmym niebie
Potem wraca się do siebie
Tylko powiedz, tylko powiedz gdzie to jest
Tylko powiedz, tylko powiedz gdzie to jest…