Pa! – role
(sł. polskie A. Poniedzielski, muz. G. Ferrio)


(Halo… halo… proszę pani mówi reżyser… znany… znany reżyser…
Czy pani mnie słyszy? Ja bym chciał, żeby pani u mnie zagrała, dobrze?)

Nie zagram już, nie zagram już
Żadnej z ról.
(…ale proszę pani, to jest główna rola…)
Żadnej z ról.
(- uważam, że projekt jest naprawdę bardzo ciekawy,
niech pani to weźmie pod uwagę)
Upomnę się dziś o mój śmiech, o sens i ból,
(…film robimy… czy pani to rozumie? Halo!)
Nawet o ból.
(- albo dwa krótsze, taki mini serial… może nawet reklamę, proszę pani!)
Nie. A propo’s a – życiem moim żyć wolę,
gdyby pytał ktoś. Ja po siebie wracam.
(…Ja mam bardzo dobry tytuł roboczy.
Romeo i Julian… uważam, że to jest to bardzo odkrywcze.)
Szumi mi w głowie wiśniowy sad…
(eee, ja o sztuce, a pani o powidłach,
to my się nie dogadamy niestety, ojj)
Tam sen nocy letniej na huśtawce tych dwoje kołysze,
Julia z Ofelią błagają na ciszę,
I lady Makbet zabiera do Spa
Trzy siostry i już… już żadna z nich to ja…
(…Ja rozumiem, że pani się żegna z tymi rolami, tak?)
Pa role, pa role, pa role
(proszę pani, ja mam naprawdę szerokie plany wobec pani!)
Pa role, pa role, pa role
(filmowe… filmowe plany… pani to słyszy?!)
Pa role, pa role, pa role
Pa role, pa role, pa role
Pa role naprawdę, pa role,
(tak pa role, parole…)
– Już siebie wolę.

(Ile to można powtarzać… Zagrajmy w otwarte karty, dobrze?
To był pretekst.
Ja bym chciał, żeby pani zagrała w życiu… halo… halo…)
Nie zagram już, nie zagram już żadnej z ról,
(w moim życiu żeby pani zagrała… halo…)
Żadnej z ról.
(znajomość proponuję… czy pani słyszy?)
Upomnę się dziś o mój śmiech, o sens i ból
(proszę pani – miłość… miłość!…)
Nawet o ból…
(…małżeństwo… z panią małżeństwo…
niechże pani zrozumie… halo… też nie?)
Nie. A propo’s a – życiem moim żyć wolę, gdyby pytał ktoś…
Ja po siebie wracam.
(Czy pani wie, że pani by była wisienką na torcie mojego życia?
halo… halo…!)
Szumi mi w głowie wiśniowy sad…
(No tak, jest różnica między tortem a sadem… oczywiście…)
Tam sen nocy letniej na huśtawce tych dwoje kołysze,
Julia z Ofelią błagają o ciszę
I lady Makbet zabiera do Spa trzy siostry i już,
już żadna z nich – to ja…
(…wie pani co? …pani pozwoli,
że ja się poczuję trochę wyrolowany)

Pa role, pa role, pa role
Pa role, pa role, pa role
(No i po co to powtarzać tyle razy?)
Pa role, pa role, pa role
(No nie rozumiem…)
Pa role, pa role, pa role
Pa role, pa role
Naprawdę pa role! Już siebie wolę.

(…rozumiem… No… rozumiem…
…No nic nie rozumiem, cholera no… naprawdę.
Co pani robi…? Pani płacze? Pani przestanie płakać, dobrze?!
…To co… może jednak porozmawiamy, czy co?)