Miasteczko Bełz – dwadzieścia lat po wojnie
(sł. A. Osiecka, ludowa melodia żydowska)


Mój miły Icełe, już nie bój się nocy
I ludziom w oczy patrz w miasteczku Bełz
Minęło tyle lat, harmonia znów gra
Obłoki płyną w dal… znów toczy się świat

Wypiękniał nasz Bełz
W ogrodach na grobach bez
Nikt nie chce pamiętać
Nikt nie chce znać smaku łez
I tylko gdy śpisz samotny i sam
I tylko gdy śpisz płyniesz, giniesz tam
Gdzie tata i mama przy tobie są znów
I czule pilnują malutkich twych snów

Miasteczko Bełz, kochany mój Bełz
W poranne gazety ubrany, spokojnie się budzi Bełz
Łagodny świt, zwyczajnych dni rytm
W niedzielę bezpieczna nad rzekę wycieczka
i w krzakach szept…
A w piekarni pachnie chleb, koń nad owsem schyla łeb
Zakochanym nieba dość , tylko cicho gwiżdże ktoś

Miasteczko Bełz, kochany mój Bełz
Wypłowiał już tamten obrazek milczący płonący Bełz
Dziś kiedy dym – to po prostu dym…
Pierścionek na szczęście, w przemyśle zajęcie,
w niedzielę chrzest…
Białe ziarno czarny mak, młodej żony ciepły smak…
Kroki w sieni… nie drżyj tak… to nie oni… to tylko wiatr…

Miasteczko Bełz, kochany mój Bełz
W kołysce gdzieś dzieciak zasypia, a mama tak nuci mu:
„Zaśnijże już i oczka swe zmruż
Są czarne… a szkoda, że nie są niebieskie… wolałabym…
Zaśnijże już i oczka swe zmruż
są czarne… a szkoda że nie są niebieskie… wolałabym…