Magda Wywiad
Rozmawiał Mirosław Kalinowski
Źródło: Głos Komorowa

Mirosław Kalinowski – Jest Pani osobowością świata poezji i muzyki. Jaki ma wpływ Pani osobowość na relacje, stosunek do ludzi mniej zaprzyjaźnionych? Czy patrzy Pani na nich bardziej wrażliwie czy może też z dystansem?
Mam niewielu przyjaciół, ale na ogół lubię ludzi. Tylko nie bardzo umiem z nimi przebywać , w sensie bezpośredniego kontaktu. Nie jestem osobą towarzyską . I chyba od młodych lat byłam typem samotnicy.

M. K. – Czy decyzja o wyborze miejsca zamieszkania była spowodowana czymś istotnym? Może zaważyła na tym przyroda a może środowisko ludzi wrażliwych i rozumiejących się nawzajem, mieszkających w pobliżu? Czy i jak mocno czuje się pani związana ze społecznością lokalną? I czym jest dla Pani dom?
Zaważyła przyroda! Urodziłam się w Warszawie i mieszkałam tam 46 lat! Ale najbardziej podobały mi się Łazienki i ogród Botaniczny… Zawsze marzyłam o życiu tam, gdzie jest więcej drzew i trawy niż betonu i żelaza.
Poza tym mój organizm nie toleruje hałasu. Do Pęcic Małych ”sprowadził nas” Piotruś Machalica; już trzynaście lat temu! Bardzo lubię Komorów .Tu robię zakupy, chodzę do lekarzy, przez lata odwoziłam Franka do szkoły. Nigdy nie spotkałam się tu z niemiłymi ludźmi! Nie czuję się jednak związana ze społecznością, tak jak nie czułam się z nią związana w Warszawie. Dużo bardziej byłam zawsze związana z drzewami, książkami niż z ludźmi. Jestem odludkiem, który lubi ludzi.

M. K. – Kabaret w klubie studenckim Stodoła – na pewno jest to ważnym etap w Pani życiu – czy przyczynił się do wyboru drogi zawodowej?
Chyba nie tylko kabaret „Stodoła” się do tego przyczynił. Reżyserzy telewizyjni-Krystyna i Michał Bogusławscy także odegrali ważną rolę. Czasami myślę , że droga mojego życia była zapisana w gwiazdach.

M. K. – Pani czynne życie artystyczne (pisząc czynne mam na myśli recitale poezji śpiewanej w których występowała Pani) przeszło w wymiar reżyserowania spektakli i widowisk. Cz jest to potrzeba wewnętrzna, czy może kolejny etap rozwoju twórczej osobowości?
Tak jakoś samo to wszystko wychodziło. Do dzisiaj łączę kilka zawodów. Śpiewam, gram, piszę scenariusze i teksty piosenek, reżyseruję spektakle itp. Ale najchętniej odpoczywam po pracy.

M. K. – Przyjaźnie i pamięć o nich – Agnieszka Osiecka, Jeremi Przybora?

To bardzo ważni dla mnie ludzie .Myślę nawet ,że bez nich nie dałabym sobie rady w pewnych niewesołych okresach mojego życia. O Agnieszce i Jeremim sporo napisałam, zrobiłam o nich filmy, programy telewizyjne, przeprowadziłam ważne wywiady. Zainteresowanych odsyłam na moją stronę internetową – www.magdaumer.pl .

M. K. – Skąd bierze się w pani twórczości smutek i zarazem poczucie humoru? Czy jest to założenie formalne, czy może wynika z to potrzeby zachowania równowagi duchowej?
Takiego współistnienia nie można sobie „założyć formalnie”. Myślę że taka się urodziłam. Poczucie humoru, także na własny temat, jest moim kapokiem; ostatnią deską ratunku.

M. K. – Czy czuje się Pani spełniona życiowo i artystycznie? Czy żałuje Pani jakiejś ważnej decyzji, podjętej w swoim życiu?
Chyba nie żałuję niczego…a może już pozapominałam o tych złych decyzjach…Czuję się osobą spełnioną. I obdarowaną przez Los. Wydaje mi się, że otrzymałam od życia dużo więcej , niż kiedykolwiek bym mogła sobie wymarzyć.

M. K. – Podobno uwielbia Pani poezję Bolesława Leśmiana. Czym jest dla Pani poezja? Bo jest ważna! Woli Pani ją tworzyć, czy też śpiewać?
Ja rzadko sama piszę. Zbyt wiele znam i wykonywałam rzeczy doskonałych literacko. Ale ostatnio napisałam dla Maryli piosenkę pod tytułem „Jest cudnie” i jeżeli mogę się do tego nieskromnie przyznać- jestem z niej dumna! A czym jest dla mnie poezja? Prawie wszystkim! Stworzyłam nawet (na swojej stronie internetowej) antologię swoich ulubionych wierszy-można tam zajrzeć w każdej chwili. Zapraszam serdecznie.

M. K. – Jaką rolę pełni w Pani życiu fotografia?
Nadzwyczajną. Zatrzymanie sekundy naszego czy czyjegoś życia na długo, wydaje mi się jednym z cudów i nadzwyczajnym osiągnięciem naszej cywilizacji. Mało rzeczy tak cieszy oczy i duszę, jak piękne zdjęcie.

M. K. – Jak Pani sądzi, dlaczego tak mała część naszego społeczeństwa chodzi do teatru i czyta książki?
Nie wiem; może jest już tak ogłupiona naszą telewizyjną rozrywką ,że nie jest w stanie skupić się na czymś bardziej finezyjnym, głębszym, mądrzejszym. Ale to chyba nie jest problem tylko naszego społeczeństwa. Świat, nasza globalna wioska, głupieje. Większość ludzi woli to, co łatwiejsze.

M. K. – Jak można zapobiec temu kulturalnemu marazmowi?
Chyba trzeba zacząć już od malutkich dzieci. Wychowywać nasze dzieci na mądrej literaturze i filmach. Wybierać im ciekawe rzeczy to przeczytania i obejrzenia ; może wtedy, jak dorosną, nie zadowolą się byle czym.

M. K. – Czy i gdzie pojechałaby Pani na wymarzone wakacje?
Marzeniem moim jest spędzać trzy miesiące wakacji w CIEPŁYM I JASNYM KRAJU. Nie daję sobie rady z zimą i brakiem światła.

M. K. – W imieniu własnym i Czytelników dziękuję Pani za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.
BARDZO DZIĘKUJĘ I POZDRAWIAM SERDECZNIE MIESZKANCÓW KOMOROWA I OKOLIC.BYLE DO WIOSNY!

Do spisu artykułów